Coraz ciężej jest mi samą siebie motywować do czegokolwiek, poza największą koniecznością. Coraz więcej wolnego czasu uszczupla mój zasób w...

20 Comments
Coraz ciężej jest mi samą siebie motywować do czegokolwiek, poza największą koniecznością. Coraz więcej wolnego czasu uszczupla mój zasób wolności. Coraz głębiej popadam w paranoję stresu i poczucie nieuchronności przed złem. Jest już listopad, bliżej już do końca niż początku tego, co miało być nowe i dobre. Niedługo znów naobiecuję sobie gwiazdek z nieba, a nigdy nawet nie wyciągnę po nie ręki. To nie jest żadna chandra. Po prostu brak chęci do lepszego życia. Cała ta kumulacja złego niedługo we mnie wybuchnie i pozostanie jedynie pył kolorowych myśli. Szukam codziennie inspiracji do zmiany. Nic nie pomaga. Czuje się czasami źle, czasami gorzej. Na szczęście mam swoją cierpliwą przystań, pełną miłości i troski. On mnie nie ocenia, tylko rozumie. 
Chciałabym znów zacząć zachwycać się jesiennymi liśćmi. Straciłam już nadzieje, że przestanę przekładać wszystko na później, po prostu nie potrafię już teraz. Patrzę sama na siebie ze zdjęcia, tymi pustymi, niebieskimi oczami. Szukam w nich tego żaru, który niegdyś miotał mnie wszędzie gdzie tylko chciałam. Może to czas wyjechać? Zostawić wszystko? Nie. Ucieczka nie jest dobra. 
Dziś chyba jak nigdy wcześniej pragnę to zmienić. Pragnę wziąć wszystko, absolutnie, w garść i nie dać się emocjom. 
__________________________________________________________
Ten akapit piszę prawie miesiąc później. Zawsze lubiłam w książkach takie wtrącenia.
Jest dopiero 13:30 a w mieszkaniu jest ciemno jak wczesnym wieczorem. Postanowiłam zrobić sobie przerwę, podczas gdy piszące osie działania hormonów przypomniał mi się mój blog. Zaniedbałam go kolejny raz, choć miało być inaczej. Zawsze miałam tu swoją małą przystań spokoju i znowu pragnę tu wracać. Jak na razie mam wrażenie że zyskałam pewną kontrolę nad wszystkim. Straszne dużo stresu i nerwów kosztowało mnie załatwianie stypendium, ale to już za mną. Nadal pragnę uciec, choć wiem, że to nie jest dobre. I wciąż emocje momentami biorą górę nade mną, to teraz jest mi lżej. 
Muszę tu wrócić na dobre 
























Zdjęcia- Karolina



You may also like

20 komentarzy:

  1. Fajnie jest sie zawsze wyciszyć, czy to z herbatą, kawą, kocem i dobrą książką, albo dobrym filmem. Jak już tam lubisz. Tłok emocji tych zwłaszcza złych jest zupełnie nie potrzebny. Trzeba znaleźć dobrą motywacje pod względem samej Siebie. Idź na spacer, spotkaj się ze znajomymi, nadchodzą święta, zrób coś kreatywnego: diy własnoręczny kalendarz z prezentami, jeśli zostawiłaś coś na potem zrób to teraz:) Zawsze idzie coś fajnego porobić:)
    Bardzo ładna stylizacja:) Piękne masz oczy:D
    Pozdrawiam:)
    https://lifestyleworldblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post :D

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Melancholia dopada każdego. Ale warto zawalczyć o siebie. Myślę, że dasz radę. Kobiety sa silne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesień potrafi być nastrajająca do przemyśleń...
    Wszystkiego dobrego w 2019 roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jesień jest bardzo przygnębiająca
      Dziękuje i nawzajem!

      Usuń
  5. Fajne masz futerko, szukam dokładnie takiego samego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe zdjęcia. Bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesień działa przygnębiająco :( niestety wiele osób tak ma...byle do wiisny

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszamy do blogosfery, na dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na stres pomaga aromaterapia, spróbuj!

    OdpowiedzUsuń

*Dziękuje za każdy komentarz!